KRZYSZTOF KONICZEK

„Zadebiutował” w środowisku plastycznym Białegostoku około połowy lat 80. Był młodym artystą o solidnych podstawach, które uzyskał w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby. Promotorem jego dyplomu był wybitny artysta – prof. Waldemar Świerzy. Trzeba przyznać, że prace Koniczka, które prezentował po przyjeździe z Poznania mocno kontrastowały z białostocką rzeczywistością plastyczną. Były ekspresyjne w kolorze i kompozycji, niezwykle dynamiczne, wręcz rozsadzały powierzchnię płótna, tworząc wrażenie ucieczki w nieograniczoną przestrzeń. Stylistycznie próbowano zakwalifikować tę twórczość jako ekspresjonizm, jako abstrakcję ekspresyjną.

Moim zdaniem już wówczas formował się styl charakterystyczny dla wypowiedzi plastycznej Koniczka. Jego własny styl. Obok dynamiki i rozmachu kompozycyjnego artysta od początku pracował farbą. Z płaszczyzny kładzionego pigmentu uzyskiwał nie tylko kolor, ale właśnie płaszczyznę (fakturę), która budowała architekturę obrazu. Z czasem obrazy Krzysztofa staną się wręcz malarskimi reliefami. Z biegiem lat twórczość artysty nabiera cech cykliczności. Pojawią się odniesienia do historii kultury, interesująco zaistniał cykl aktów, który wypadł Krzysztofowi bardzo malarsko i bardzo ciepło. Sztuka to wyraz stosunku artysty do rzeczywistości. To dość oczywiste stwierdzenie jest zdecydowanie utwierdzone Krzysztofową twórczością. On reaguje na otaczającą go rzeczywistość, na aktualne „dzianie się”. Reaguje swoją pracą z warsztatem, jakim dysponuje. Trzeba przyznać, że warsztat Koniczek pielęgnuje i stale rozwija. To, co potrafi wydobyć z konsystencji masy wyciskanej z tuby jest imponujące.

Artysta realizuje się także poza sferą malarstwa sztalugowego. Tworzy plakaty – jest przecież od Świerzego! Robi kilka mocnych i ciekawych ścian (z różnym losem późniejszym). Próbuje powiązać malarstwo z figurami rzeźbiarskimi. Wreszcie próbuje też akcji artystycznych przeprowadzanych w plenerze. Jest autorem wszechstronnym i zdecydowanie dostrzeżonym. Jego twórczość prezentowana i omawiana jest w szeregu filmach i publikacjach książkowych,
np. „Magia obrazu” t. I-III, „Artyści Białegostoku XVIII-XX wiek”, „Malarze Białegostoku” i szereg innych. Ostatnie obrazy Krzysztofa – a mówię tylko o tych, które widziałem – są jakby spokojniejsze, trochę wyciszone. Nawet te, które cały czas możemy określać stylistycznie jako ekspresyjną abstrakcję dają ten łagodny spokój obcowania ze światem barwy, faktury i kompozycji, ze światem malarstwa. Krzysztof jest niewątpliwie artystą dojrzałym z szeregiem osiągnięć różnego rodzaju, ale co najważniejsze jest rozpoznawalny. Na zbiorowych prezentacjach obrazy Krzysztofa są zawsze atrybuowane nieomylnie. To bardzo wiele, w dzisiejszym ścisku artystycznym własny styl to osiągnięcie bardzo znaczące!!!

FACEBOOK

 

pl_PL